Kategoria Pierwsza strona, Blog dietetyka - Anna Wyszyńska

W tym roku wiosna wybuchła wcześniej, bo aura temu sprzyjała. To czas oczyszczania i nabierania sił po zimnych miesiącach. Pierwszym i niezastąpionym lekarstwem, jeszcze zanim pojawią się plony, jest słońce. 🙂  Jego promienie, działające na nasze spragnione ciepła i wit. D3, ciało, ciepły wiaterek – to żywioł, który sam z siebie wnosi w nas nowe siły. W tym roku narzekać naprawdę nie możemy. Czy długa kwietniówko – majówka, czy ostatni weekend – wszystko udane! Na młode warzywka trzeba poczekać, natka już się pojawia, z kolei młoda pokrzywa praktycznie już skończyła swój sezon. Ale  możemy zbierać bluszczyk kurdybanek, bylicę pospolitą, jasnotę białą, cząber, krwawnik, macierzankę i inne zioła. U nas w ogródku już jest cząber i niziutka natka, a że rośnie ponoć  lepiej, gdy się ją skupie, to dziś już pierwszy raz urwę tą kopalnię zdrowia, na którą nie mogłam się już doczekać !

Kto mieszka w mieście i nie ma czasu na wyprawy za miasto zawsze może skorzystać z ziół  zbieranych z czystych zakątków Polski, czy z – odznaczających się dużą siłą działania –  gotowych nalewek kupionych w Sunvicie, które są  robione wiernie wg receptur św. Hildegardy.

Samo jedzenie np. młodziutkiej natki jest jakże oczyszczające, odkwaszające i wzmacniające po zimie. Teraz przed nami miesiące, w których będziemy korzystać, aż do jesieni z sezonu na kolejne krajowe warzywa i owoce. Kto chciałby dodatkowo wspomóc organizm w oczyszczaniu, może wiosennie skorzystać z krwioupustu. Nazwa może skutecznie odstraszać, ale naprawdę są to ilości takie jak przy przeciętnym pobieraniu krwi, tylko w odpowiednim czasie, w odpowiedni sposób (nie próżniowo – pod ciśnieniem, jak to ma miejsce w „wyciąganiu krwi” strzykawką, tylko tak, by krew mogła spływać swobodnie) itd. – wszelkie informacje dotyczące upustów znajdziecie na naszej stronie. Piszę o tym, gdyż św. Hildegarda mówi, że krwioupust jest równy w oczyszczaniu aż dziesięciu dniom postu, więc naprawdę warto z tego skorzystać.

Zaś, wracając do gotowych nalewek i mieszanek. „Złotem św. Hildegardy” nazywamy mieszankę z wszewłogą górską, którą trzeba w domu odpowiednio przygotować (z obranymi i ugotowanymi uprzednio gruszkami oraz odszumowanym miodem) według zamieszczonego na opakowaniu przepisu. Jest to mieszanka, która bardzo sprzyja odbudowie flory bakteryjnej, odgrzybieniu i oczyszczeniu jelit. Jednak nie każdemu może „podpasować” jej smak. Mi przypomina trochę jakby smak…waleriana, coś podobnego w każdym razie. Mojemu mężowi smakuje (i w ogóle wytrawnym koneserom może ona zasmakować), ale np. dla dzieci, przyzwyczajonych do smaku słodyczy, z początku może być to szok. Dlatego proponuję zrobić dla nich trochę słabszą mieszankę (z większej il. gruszek niż jest w przepisie). No i kupić najpierw jedną torebkę, a nie od razu na całą kurację, by najpierw sprawdzić, czy jej smak uznany zostanie za „do przełknięcia”. Jednak najlepiej nie kierować się tu upodobaniami smakowymi, gdyż np. w przypadku nawet niezbyt dużej grzybicy – smak nasz się zmienia, zaś  w miarę oczyszczania jelit, odczucia smakowe będą już zupełnie inne.

Jeśli chodzi o nalewki, to bardzo sezonową i w dodatku na szczęście niedrogą (przyjmuje się tylko raz dziennie i w dodatku nie codziennie) jest nalewka z soku młodego piołunu. Kojarzymy piołun z czymś gorzkim straszliwie, ale nie obawiajcie się, ta nalewka jest dość smaczna, gdyż młodziutki piołun nie ma wcale tylu tujonów i w ogóle aż takiej goryczy, a poza tym w skład wchodzi także dobry miód. A jak pisała św. Hildegarda o tym napoju: „Stłumi on w tobie ból nerek (czyli „chorobę boków”) i melancholię, rozjaśni twoje oczy, wzmocni serce i nie dopuści do osłabienia płuc, rozgrzeje żołądek, oczyści trzewia i zapewni dobre trawienie.”

Oczyszczająca, szczególnie z różnych szkodliwych substancji, np. z metali ciężkich czy np. pomagająca szybciej usunąć z organizmu antybiotyk po antybiotykoterapii, jest nalewka z mieszanki roślin w skład których wchodzi rzęsa wodna (koniecznie zbierana w czystych, badanych wodach, dlatego akurat tę  nalewkę odradzam robić samodzielnie).

Apteczka św. Hildegardy daje nam wiele możliwości wiosennego oczyszczenia i wzmocnienia organizmu. Pamiętajmy jednak, że dobrze, by już samo jedzenie było naszym naturalnym lekarstwem i ochroną przed słabością i chorobami, więc odżywiajmy się prosto (wcale nie o to chodzi by nie wiem jakie wymyślne składniki znajdowały się w naszym menu), lecz sięgajmy po możliwie dobrej jakości nasze sezonowe produkty i wszelkie dary, które przynosi nam kolejna pora roku. Najczęściej problemem nie są pieniądze, lecz czas, który zechcemy poświęcić na, przyjemne zresztą, zadbanie o swoje zdrowie, jak np. wyprawa do najbliższego mojemu miejscu zamieszkania lasu, puszczy , łąki – po świeże, pachnące zioła, czy np. odnalezienie w swojej okolicy rolnika sypiącego kulturalnie i z głową – w odpowiednich odstępach czasu, zwłaszcza przed zbiorem plonów (a kto ma własny ogródeczek, lub kogo finansowo stać) – w ogóle nie sypiącego swoich pietruszek, czy fasolki 🙂 ( w tym także: odnalezienie np. grupy mieszkających blisko mnie odbiorców zainteresowanych taką żywnością) itd.

Nie każdy może spożywać  mieszanki ziołowe czy nalewki, np. ze względu na nadwrażliwości pokarmowe na któryś ze składników, zaś odpowiednio dobrane jedzenie dla każdego może stać się lekarstwem i źródłem siły, a jeść przecież musi każdy. No i właśnie pamiętajmy o odpoczynku, kontakcie z przyrodą, choćby o spacerze i patrzeniu na zieleń, na która tak długo czekaliśmy…

Życzę zdrowia i radości z tej pięknej i wyjątkowo w tym roku pogodnej wiosny :).

 

 

Ostatnie Wpisy

Zostaw komentarz