In Pierwsza strona, Tygodniówki Orkiszanki

Pomału pojawiają się coraz to inne, ciut późniejsze odmiany jesiennych jabłek. I dobrze! Możemy czarować proste, jesienne czary 🙂
Będą racuszki, szarlotki, czy tarty z jabłkami !!! Najbardziej lubię szarlotkę, w której nie ma jajek, ale samo ciasto kruche na spodzie (mąka orkiszowa, masło klarowane, ciut zimnej wody) a na to mus z duszonych jabłek, na górze starta na tarce 1/3 kruchego ciasta (tylko w takim przepisie trzeba najpierw spód podpiec oddzielnie). W takiej szarlotce nie musi być w ogóle cukru, lub 1-2 łyżki ksylitolu czy cukru trzcinowego. Ja w ogóle lubię prostotę w kuchni.
A prawdę mówiąc jabłko kojarzy mi się albo z owocem jako takim, które na surowo mogę zjeść przed południem, czy wczesnym popołudniem miedzy posiłkami, albo kojarzy mi się z najprostszymi na świecie potrawami z tego owocu po jego krótkim, czy ciut dłuższym podduszeniu. Gdy np. ja czy dzieci mamy katar, czy leciutki stan podgorączkowy, albo gdy po prostu potrzebujemy się rozgrzać, a nie wychłodzić, to w tych przypadkach nie męczymy organizmów surowizną lecz robię najprostszą potrawę – wystarczy zwykły garnek i odrobina wody na dnie. Wkładam połówki jabłek z wydrążonym środkiem do góry, w wolne gniazdo nasienne wsypuje trochę cynamonu i pod przykryciem duszę w parze. Wystarczą 2-3 minuty i już można wyjąć takie jabłko zmiękczone ciut żywiołem ognia i się zajadać. Można sobie też taką lekką przekąskę zrobić na wieczór (surowego już nie radzę m.inn dlatego, że pobudzi apetyt, a takie „uspokoi brzuszek”).
Ale jabłka to także dania wytrawne, np. w klasycznym duecie z buraczkami. Tańczą razem w czerwonym barszczu (np. wigilijnym na parę miesięcy), czy w jarzynce do obiadu. Można też plastry buraków (najlepiej zmiękczonych najpierw na parze) razem z drobnymi ćwiartkami jabłek zamarynować w lekkiej marynacie z jakimś szlachetnym octem np. winnym i podawać do obiadu, szczególnie do mięsa.

Recent Posts

Leave a Comment